Kierunek „N” – kilka przygód K-lifa z pobytu w NO

2013-08-28 16.07.24Przygód, nie przygód ale chwil kilka na pewno.

Z pozdrowieniami
Ekipa Vagabundog

Kategoria Kierunek "N" - czyli nie może, a na pewno morze

Kierunek „N” – pociągiem Oslo – Trondheim

qwer

Jeśli kogoś nie zanudzi 18 minut oglądania z lekka monotonnego (choć niekoniecznie) obrazu przesuwającego się przed oczami to zapraszam do obejrzenia kompilacji kilku ujęć nagranych przez okno pociągu na trasie Oslo – Trondheim.
Przepraszam za amatorski montaż.

Z pozdrowieniami
Ekipa Vagabundog

Kategoria Kierunek "N" - czyli nie może, a na pewno morze

Kierunek „N” – dalej ku północy

DSCF4338Drodzy czytelnicy. O Oslo napiszę kiedyś tam jeszcze… teraz jednak poświęcę czas aktualnemu etapowi podróży.
Z K-lifem opuściliśmy miejscowość Straumen. Nadszedł czas by ruszyć dalej, ku północnym śniegom, lodowcom i… nie, tych jeszcze nie ma. Gdzieś tam na szczytach dopiero.
Pisałem kiedyś, że za cel obiorę Tromsø lub Altę. Padło na Tromsø. Dlaczego tak?
W okolicy tego miasta zlokalizowałem aż trzy farmy. Muszę z żalem przyznać, że wbrew opiniom wielu ludzi, odnalezienie jakiejkolwiek pracy na farmie (nawet jako wolontariusz) nie jest proste. Już trzy farmy z przykrością mi odmówiły. W Karasjok, o którym pisałem potrzebują kogoś z praktyką. Cóż, tę chcę właśnie nabyć i tworzy się koło zamknięte. Zupełnie jak w Polsce, gdy człowiek kończy studia i składa wniosek o pracę – a doświadczenie jest?
Druga farma niestety nie szuka nikogo na zimę. Trzecia farma szukała jakieś dwa tygodnie temu, teraz ma komplet ludzi. Ja pech to pech. Od czwartej nie mogę doczekać się odpowiedzi. Ale co tam – świat nie kończy się na farmach, a już na pewno nie na trzech lub czterech. Czytaj dalej

Kategoria Kierunek "N" - czyli nie może, a na pewno morze

Kierunek „N” – dzięki „legwetowska” ekipo

DSCF4312Serdeczne podziękowania ode mnie i przede wszystkim K-lifa dla Zespołu Lecznicy „Legwet” za paczkę, którą nam przesłaliście. Dzięki za Wasze wsparcie i pomoc w naszych zmaganiach z rzeczywistością. Smilie: :)
Będę Was promował na dalekiej północy. Smilie: ;)
Już jutro ruszamy dalej…

Z pozdrowieniami
Ekipa Vagabundog

Kategoria Kierunek "N" - czyli nie może, a na pewno morze

Kierunek „N” – jak przebiegła podróż – etap VII

2013-08-22 10.12.36Etap VII
Czyli noc w Göteborg’u i coś tam dalej.
Na temat samej nocy spędzonej na ulicy w Göteborg’u nie ma co się rozpisywać. Ot nieprzespana noc, która była chyba najbardziej absurdalnym ale i miłym we wspomnieniach postojem. Przytoczę tylko kilka momentów z tego miejsca.
Jak wcześniej wspomniałem, za miejsce spoczynku obraliśmy sobie teren w okolicy McDonalda i stacji benzynowej. Było to przy wylocie na autostradę, którą potrzebowaliśmy jechać dalej. Godzina była późna, ruch na drodze znikomy. Samochody przejeżdżające były w większości samochodami miejscowymi i jechały w głąb miasta. Na samą autostradę skręcało naprawdę niewiele autek.
Iść dalej nie było sensu, szkoda energii więc nic nie stało na przeszkodzie by chociaż spróbować złapać jakiś transport.
Czytaj dalej

Kategoria Kierunek "N" - czyli nie może, a na pewno morze

Kierunek „N” – jak przebiegła podróż – etap VI

2013-08-21 14.02.54Etap VI
Nie wiem co nas przebudziło – chłód, wilgoć czy też warkot silnika jeżdżącego po polu traktora. Było około ósmej jak dobrze pamiętam i nie mogę powiedzieć bym czuł się wtedy wyspany. Mimo chłodu i wilgoci wszem i wobec panującej chętnie bym pospał dłużej. Kaja i K-lif pewnie też, jednak ten traktor… prowadzący go chłop po prostu wziął się z rana do roboty i coś wskazywało na to, że zaraz podjedzie w nasze miejsce noclegowe by się upewnić z czym lub kim ma do czynienia.
Szybko zwinęliśmy swój dobytek – dobrze, że nie trzeba było składać namiotów i ruszyliśmy w dół zbocza, w kierunku najbliższej drogi. Gdy szliśmy już ulicą zauważyłem, że chłop rzeczywiście podjechał tam gdzie kimaliśmy. Teraz jednak byliśmy tam, a nie tam i być może pomyślał chłopina, że ma omamy.
Czytaj dalej

Kategoria Kierunek "N" - czyli nie może, a na pewno morze

Kierunek „N” – jak przebiegła podróż – etap IV i V

2013-08-19 11.51.50 Na wstępie przepraszam za małą ilość zdjęć. To był ten okres kiedy nie myślałem o zdjęciach, a jedynie o dojechaniu do celu.

Etap IV
Rozpoczął się kolejny dzień podróży ku północnym rejonom naszego kochanego kontynentu. Dzień rozpoczął się około godziny dziewiątej. Szybkie przygotowanie porannego napoju z użyciem wczoraj zakupionego mleka, szybkie zwijanie dobytków i marsz do przodu.
Na jakim etapie były nasze „restrykcje czasowe”? Prawda jest taka, że po oficjalnym zaaplikowaniu K-lifowi jego medykamentów nie czekaliśmy tych 24 h na przekroczenie granicy z Niemcami. Tam już od lat nikt nie czatuje i nie sprawdza przejezdnych. Ewentualnością była tylko przypadkowa kontrola na drodze przez patrol policji. Natomiast było nikłe prawdopodobieństwo tego faktu więc po prostu nie czekaliśmy głupich 24 h. Czytaj dalej

Kategoria Kierunek "N" - czyli nie może, a na pewno morze

Kierunek „N” – jak przebiegła podróż – etap III

_DSF4052Etap III
Tak więc po wyjściu z promu stanęliśmy na ziemi duńskiej. Było późne popołudnie. Chłód wokół panujący nie poprawiał nastroju, który był nie tyle zły co zmęczony. Przynajmniej u mnie. Do tego ten deszcz… cieśnina Femern, którą przepłynęliśmy mierzy zaledwie 20 km (mniej więcej), a jest niemałym wyznacznikiem jeśli chodzi o zmianę cyrkulacji atmosferycznej i mas powietrza.
Co by nie jęczeć i nie narzekać ruszyliśmy do przodu. Widok torów i wiedza, iż stąd kursują pociągi jadące wgłąb Danii trochę wkurzały. Naprawdę miałem ochotę móc kupić po prostu bilet, rozsiąść się wygodnie w przedziale i spokojnie dojechać do Kopenhagi, która była naszym celem podróży – na tym etapie. Czytaj dalej

Kategoria Kierunek "N" - czyli nie może, a na pewno morze

Kierunek „N” – czyli nie może, a na pewno zorze

Wiem, że to jeszcze nie te widoki, nie te chwile… ale jest to pierwsza zorza jaką zobaczyłem na własne oczy i musiałem zrobić jej zdjęcie, jej namiastce zaledwie. Tak więc zaczyna się ciężka ale piękna zima… w powietrzu już ją czuć.

pierwsa ora
2 podejście:_DSF4232_3209ur
3 podejście:
_DSF4246_sm@ll
4 podejście:
DSCF4287_2small

5 podejście:
DSCF4365_2smallcosmos_2

DSCF4362_2small DSCF4359_2small DSCF4357_2small DSCF4356_2small

DSCF4363_2small DSCF4355_2small

6 podejście:
DSCF4429_2small DSCF4439_2small DSCF4444 copy_small

Z pozdrowieniami
Ekipa Vagabundog

 

 

Kategoria Kierunek "N" - czyli nie może, a na pewno morze

Kierunek „N” – jak przebiegła podróż

_DSF4009Jako tako mam dostęp do komputera więc pora skorzystać z okazji, cofnąć się w czasie i napisać jak przebiegła sama podróż. Niektóre kwestie mogą się powtarzać z już wcześniej opisanymi ale to pewnie nie kłopot. Smilie: :)

Wszystko zaczęło się dnia… bodajże… ech, nie pamiętam ale jakoś na początku sierpnia.
Siedzę sobie w domciu, coś tam nucę pod nosem, snuję o przyszłości świata… a i gadam sobie z Kają przez czata. Wcześniej Kaja wspominała, że wybiera się do Norwegii, więc fakt nie był dla mnie zaskoczeniem… ale gdy padło z jej strony stwierdzenie pytające:
– Słuchaj… bo ludzie mi się wyłamali i nie mam z kim jechać do Norwegii. Nie pojechałbyś? Autostopem. Dwa dni w Oslo i potem połazić po fiordach.

hmm… siedzę, nucę, snuję… nic konkretnego przede mną…
– Jasne! Czemu nie?
I tak decyzja zapadła.
Czytaj dalej

Kategoria Kierunek "N" - czyli nie może, a na pewno morze, Wyprawy