pierwszy rajd saniami… jako pasażer

DSCF5070Witam,
Chciałbym pokazać i opisać mój pierwszy przejazd saniami z psim zaprzęgiem. Długo czekałem na tę chwilę i powiem tyle – warto było czekać. Co prawda wciąż czekam na możliwość powożenia zaprzęgu, jednak nie śmiem do tego dążyć na siłę dopóki nie zdołam zorganizować własnej psiej grupy zaprzęgowej. To tak jak z samochodem i żoną – nie powinno się ich pożyczać. Smilie: ;)

DSCF4977Tak więc „jak to jechało”? Jechało prosto i skrętnie, szybko i wolno, a czasem nawet po prostu nie jechało.
Ale zacznijmy od początku.
Sanie – do tego przejazdu użyliśmy sań drewnianych o typowej konstrukcji dla takowych stosowanej. Istotnym faktem w ich wyborze było to, że nadawały się on do przewozu ładunku, w tym przypadku pasażera, czyli  w dalszym przypadku mnie.

DSCF5084Dokładnej konstrukcji sań nie będę jeszcze opisywał, zrobię to w innym wpisie, poświęconym charakterystyce sań konkretnie. Powiem tylko tyle, że mimo „oldschoolowego” wyglądu wcale takimi nie są. Są po prostu drewniane (nie umiano mi odpowiedzieć jaki to gatunek drzewa … ale jeszcze się dowiem), wszelkie elementy konstrukcyjne (rama, wzmocnienia, płozy) są głównie ze sobą wiązane, gdzie niegdzie zastosowano nity jak na przykład w podłodze, która jest po prostu płytą poliwęglanową. Z tego samego materiału są podeszwy płóz. Jedno jest pewne – płozy sązaprofilowane czyli gięte, a nie wykonane z naturalnie wygiętego kawałka drewna – wtedy byłoby bardziej „oldcschoolowo”. Smilie: :)
Długość sań to lekko ponad 2 metry, szerokość jakieś 90 cm. Podaję wymiary z pamięci i „na oko”, dla ogólnego zarysu. Dokładne podam przy poście o saniach.

Osprzęt. Same sanie to nie wszystko i bez odpowiedniego osprzętu nie da rady dobrze i bezpiecznie się bawić… lub pracować. Mowa tu głównie o hamulcach, których to rodzajów mamy aż trzy. Jeden to hamulec „zwalniający bieg”, taki który nie zatrzyma zaprzęgu zupełnie ale pozwoli na jego spowolnienie poprzez lekkie tarcie o podłoże. Znajduje się on z tyłu sań, pomiędzy płozami. Drugim hamulcem jest hamulec, który powoduje zatrzymanie się zaprzęgu, taki niby ręczny, bo i potrzeba użyć ręki by go zrzucić na glębę i dobić nogą. Podczepia się go najczęściej pod uchwytem, za który trzyma się rękoma maszer. Jest to taka mała wersja kotwicy.
I właśnie kotwica. Jest to trzeci rodzaj hamulca… a może nie tyle hamulca co po prostu kotwicy, którą wbijamy jak najkonkretniej w glebę, a jak trzeba to i dwie. Stosuje się je gdy zaprzęg ma stać dłużej niż chwilę, na przykład w czasie obozowania.
Wszystkie te elementy dokładnie opiszę i przedstawię na zdjęciach w poście… tak jest, o saniach. Smilie: :)

DSCF5022Teraz o psiakach. Powoziło nas siedem psiaków. Nie był to zestaw psów ze sobą współpracujący zbyt często. Powodem była obecność na szlaku sąsiada, który miał pewne obiekcje co do kilu dorosłych osobników z tutejszego stada (rzekomo któryś tam jest agresywny wobec jego psów). Tak więc grupa nasza składała się z psów raczej młodych, około 2-3 letnich, które dopiero się uczą pracy w zaprzęgu i nawet w głowach nie miały pomysłów by zaczepiać psów sąsiada, jak się później zresztą okazało.
Na marginesie dodam, że sąsiad używa m. in. Greysterów, moje ulubione miksy, które nie są przez FCI przyjęte jako rasowe – a szkoda.

DSCF5004Wracając do naszej grupy. Ważnym aspektem pracy z takimi psaiakami jest to, że te, mimo swojej niewielkiej postury (mówię o naszych 2-3 latkach) mają niewyobrażalnie potężny zapas energii i siły. Dają wyraz odczuć tego w momencie gdy się dowiadują co je czeka. Procedura wygląda tak. Założyć obrożę, podpiąć do łańcucha przytrzymującego je w miejscu, założyć szelki, odpiąć od łańcucha, doprowadzić delikwenta do jego miejsca w szeregu i podpiąć do liny, która jest podpięta do sań. Powiem tak – jeśli psy mają się zmęczyć w czasie biegu to bardzo im tak dobrze, bo samo podpinanie ich do owego kosztuje człeka nie mniej wysiłku. Smilie: :)

DSCF5014 DSCF5028Dalej było już tylko „z górki”. Nie dosłownie, bo pod prawdziwą górkę było mnóstwo razy. A jeśli było z górki to dla mnie. Gdyż ja sobie siedziałem wygodnie w saniach i delektowałem się widokmi, frajdą z sunięcia wśród pięknie zaśnieżonych drzew, gęściej lub rzadziej rozsianych. Wiatr jaki przy tym się odczuwało na sobie nie był zimny, był przyjemny i odświeżający. Miałem na sobie jedynie t-shirt, sweter z owczej wełny, bluzę na futerku i pelerynę (rozpiętą), jedną parę spodni… raczej przewiewnie, a temperatury -12 stopni i tego wiatru jaki się czuło w czasie jazdy nie odczułem ani razu zimna. Inna sprawa, że i zahartowany jestem do takowej temperatury ale co to dużo gadać, adrenalina była. Smilie: :)
Nie był to może „need for speed”, bardziej „need for snow”. Owszem, mimo ogomu śniegu wokół, tego nie raz zdało się brakować na pewnych fragmentach trasy. Powody opisałem w poście na temat budowania trasy. dość długo nie
Powodem nie za szybkiej jazdy był również fakt, że psiaki dość  długo nie trenowały i kondycja nie pozwalała na szarżowanie.
W sumie zrobiliśmy dystans około 11 km (w obie strony). Jak na pierwszy raz tego sezonu bardzo ok. Psy wróciły wielce zadowolone jak i zmęczone. Ja dotleniony i przesypany śniegiem ze wszystkich stron chyba. Smilie: :)

DSCF5083Na koniec zdarzyła się mała wpadka. Dosłownie na koniec, jakieś 100 metrów od domu sanie wpadły na wystający konar drzewa, wystający ale i ukryty pod śniegiem. Niefortunnie przednia, poprzeczna listwa łącząca płozy i podtrzymująca podłogę uległa złamaniu. Kolejny dowód na to jak istotnym czynnikiem jest dokładne przygotowanie trasy.

To tyle co mogę napisać na ten temat i na tę chwilę.
Dodam tylko, że K-lif przez 2 godziny trwania przejazdy grzecznie i cierpliwie czekał w domu na mój powrót. Wielce żałuję, że nie może brać udziału w takich eskapadach (póki co)… jednak kiedyś tam, gdzieś tam…

DSCF5035
DSCF5038 DSCF5045 DSCF5051 DSCF5059 DSCF5061 DSCF5062 DSCF5064 DSCF5066 DSCF5068DSCF5072 DSCF5073Z pozdrowieniami
Ekipa Vagabundog

 

 

 

Kategoria: Na farmie z Grenlandami, Wyprawy

2 Responses to pierwszy rajd saniami… jako pasażer

  1. Czekamy na relację z pierwszego własnoręcznego prowadzenia zaprzęgu Smilie: :-)
    Świetne fotki, mam nadzieję, że wiesz, jak dobrze tam masz Smilie: ;)
    Pozdro dla Ciebie i K-lifa

      vagabundog says:

      Dzięki za miły komentarz… mam nadzieję, że takowy wpis niebawem się pojawi.
      Pozdrawiamy również Smilie: :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

 

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>