Dzień V

image

Od Złotego Potoku zdołaliśmy jedynie dobić pod Niegową. Po drodze, wczorajszego dnia natknęliśmy się na odcinek, który nas zamordował. Ponad kilometr pod górę. Śnieg po kolana, jedyne ślady to końskie. Nazywam go „drogą krzyżową”, bo miałem trzy upadki. Smilie: :)

W tym miejscu chciałem serdecznie podziękować Mikołajowi Gospodarkowi (http://www.gospodarek.pl), napotkanemu fotografowi, który pomógł mi w doborze odpowiedniej trasy. Gdzie iść, gdzie nie iść, którędy milej, którędy bez sensu. Dzięki wielkie Mikołaj i udanego polowania na przebiśniegi. Smilie: :)

image

image

K-lif jest moco zmęczony, chce jeszcze spać, ja również nie tryskam energią. Na domiar złego w mijanej wsi nie można było płacić kartą, więc woda pozostaje śniegowa do roztapiania. Jak słońce było wczoraj, tak dziś pochmurnie. Buty znowu mokre, namiot też złapał już trochę wilgoci.

 

image

Na obecną chwilę mam dylemat jaką obrać dalej trasę. Ogólnie postanowiłem dać dziś trochę odpoczynku nam obu. Namiot przesuszę, butów raczej nie – nie ma tu za bardzo drewna wokół. Po regeneracji sił ruszymy dalej szosą. Wzniesień robi się coraz więcej, a ta ilość nieprzetartego śniegu nam nie pomaga, tylko spowalnia i przemacza. Tak będzie najrozsądniej. Moż za kilka dni coś się zmieni. Słońce na razie przegrywa z chmurami.

image

image

image

Pozdrawiamy
Ekipa Vagabundog

Kategoria: Szlakiem Orlich Gniazd (charytatywna)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

 

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>