Dzień VII – czekanie na przesyłkę

Jak wczoraj wspomniałem dotarliśmy do Ogrodzieńca. Sprawa wygląda tak, że musimy tu przeczekać z powodu przesyłki. Skończył się K-lifowy specjalny prowiant, a następna partia idzie pocztą. Ta dotrze dopiero jutro po południu. Jako, że czas został w miarę nadgoniony, po sześciu dniach zdołaliśmy osiągnąć swoisty półmetek pozwoliłem nam na komfortowy odpoczynek. By nie wzbudzać podejrzeń okolicznych władz, zamiast spać pod namiotem w lesie, wynająłem kwaterę. K-lif na to zasłużył i większość czasu odsypia. Mnie osobiście też jest to potrzebne, nie ukrywam. Przy ostatnim suszeniu poza spaloną skarpetką niefortunnie przytopił mi się but. Spowodowało to zniekształcenie od stony stopy wewnątrz buta. Ile zdołałem napostować zniekształcenia tyle zdołałem. Nie wystarczyło to jednak na tyle by but porządnie uszkodził mi piętę. Ni to odcisk, ni to rana. Nie proście mnie o zdjęcia. Powiem szczerze, że zastanawiałem się nad przerwaniem marszu. Jednak po kilkunastu godzinach odpoczynku i jeszcze lekkiej naprawie buta stwierdziłem, że idziemy dalej.

Jak wspomniałem przesyłka nadejdzie w piątek po południu, nie jest to odpowiednia pora dnia na dalszy wymarsz w teren. Ruszymy dalej w sobotę z rana. Ze względu na stopę i roztopy (które są jeszcze gorsze jak sam śnieg) większość drogi pokonywać będziemy szosami. Do Krakowa myślimy zawitać w poniedziałek.

Nie jestem zadowolony z obecnego stanu rzeczy. Głównie jeśli chodzi o kwaterę. Nie godzi się to z założeniami. Jednak ponownie rozsądek musi wziąć górę. Osobiście ten czas dodaję sobie karnie do czasu pokonania trasy. Jeśli dojdziemy do Krakowa w poniedziałek, będzie to jedenasty dzień marszu. Dodając dwa dni karne marsz zostanie wkonany w trzynaście dni. Gdyby nie przesyłka i problem z nogą zamknęlibyśmy go w jakieś dziewięć. Jak zawsze plany idą w łeb.

Nie miejcie za złe tej nieprzewidzianej „odmiany”. Najważniejsze i tak są wpłaty na rzecz budowy schroniska, o czym otwarcie przypominam. Prawda, że wpłacacie? Smilie: :)

Pozdrawiamy
Ekipa Vagabundog

Kategoria: Szlakiem Orlich Gniazd (charytatywna)

7 Responses to Dzień VII – czekanie na przesyłkę

  1. trzymamy za Was kciuki i kibicujemy. PS. Fundacja wspomożonaSmilie: :)))) Wielki, wielki szacun. Pozdrawiamy Agata i Łukasz

      vagabundog says:

      Cieszy nas to niezmiernie. Świetna wiadomość. Mimo chwilowej przerwy, pojutrze ruszamy ku mecie. Więc to jeszcze nie koniec. Dzięki za dobre słowo. Smilie: :)

  2. Koszulka kupiona, przelew jutro pójdzie, trzymajcie się tam na szlaku!

  3. jak wyżej, kciuki 3ma sporo osób a szlak się przeciera Waszymi nogołapami : )
    nadchodząca aura będzie idealna na finisz

      vagabundog says:

      Tak, szlaku trochę przetarliśmy. Do tego zaznaczyliśmy dobre miejsca na obóz. Nadchdząca aura jedak będzie odpowiednia już po finiszu. Teraz będą deszcze. Smilie: :)

    Patryk S says:

    Tak dalej pojdzie z pogodą to po powrocie bedzie lato ! Powodzenia i zbierajcie odgroma kasy!

      vagabundog says:

      Teraz mamy już wiosnę, choć niżową. Ale temperatury ok. W ciągu trzech dni powinno się udać dojść do celu. Dzięki za dobre słowo. Smilie: :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

 

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>